Remont z folią maskującą i taśmą

W końcu namówiłam męża do tego, żebyśmy zrobili remont w mieszkaniu. Nie było to nic wielkiego, po prostu przemalowanie pokoi – ściany, sufity. Wybrałam wymarzone kolory i już można było zaczynać prace. W ostatniej chwili zorientowałam się, że mój partner w trakcie malowania nie bardzo chciał zwracać uwagi na dobro wszystkich mebli.

Taśmy z foliami maskującymi w remontach

folia maskująca z taśmąMamy naprawdę sporo różnych mebli, gadżetów i sprzętu w mieszkaniu. Niestety nie mieliśmy możliwości, żeby gdzieś je wynieść, więc zostały przeciągnięte po prostu na środek pokojów. I mój mąż tak po prostu chciał zacząć malować. Meble są stosunkowo nowe i byłabym wściekła, gdyby pobrudziły się od farby. Nie chciałam do tego dopuścić. On stwierdził, że nie ma teraz żadnej folii do przykrycia, więc sama zamówiłam to co było potrzebne, nawet kosztem przesunięcia malowania o parę dni. Folia maskująca z taśmą na szczęście trafiła do nas błyskawicznie, dzięki czemu raz dwa można było zabezpieczyć wszystko. Dodatkowo, dzięki taśmie nie musieliśmy się obawiać, że folia będzie się z suwać czy przesuwać. Wszystko stało na swoim miejscu w 100 procentach zabezpieczone. Mężowi trochę głupio się zrobiło, że sam o tym nie pomyślał i twierdził, że bez problemu pomaluje wszystko bez chlapania farbą na lewo i prawo. Na szczęście ja byłam wystarczająco przytomna i zareagowałam zanim to wszystko się zaczęło.

No i jak pokazał efekt końcowy, całe szczęście, że kupiłam tę folię maskującą razem z taśmą. Nie było mebla, którego folia nie byłaby umorusana w farbie. Oczywiście mój malarz twierdził, że wiedząc, że ona się tam znajduje i zabezpiecza wszystko, to nie starał się po prostu niczego nie ochlapać. Ja jednak wiem swoje – to był zdecydowanie udany zakup w ostatniej chwili.